Władze Chin walczą o utrzymanie wysokiego tempa wzrostu
Władze Chin wszelkimi siłami walczą o to by utrzymać wysokie tempo wzrostu, może to źle wpłynąć na interesy pozostałych krajów. Na rozkład globalnego bogactwa zdecydowanie znaczenie miały kursy poszczególnych walut na świecie. Głęboki kryzys, który spowodował niski globalny popyt w latach 2008-2009 spowodował, że eksporterzy chcieliby mieć jak najniższy kurs waluty własnej. Miałoby to spowodować ich większą konkurencyjność, a tym samym sprzedanie na rynku zagranicznym większą ilość towarów.
W przypadku Chin, które nieustannie miały nadwyżkę z w rozliczeniach z zagranicą na poziomie kilku procent PKB ich waluta powinna zyskiwać na wartości. W Chinach tak się nie stało ponieważ Chiński Bank Centralny skupował waluty z rynku, co powstrzymywało wzrost juana. Szczególne nie zadowolenie budziło to u Amerykanów w latach 90-2005 kiedy kurs juana względem dolara był stały.
Sytuacja uległa zmianie kiedy Chińczycy postawili na wzmocnienie popytu wewnętrznego. Wtedy korzystniejszy okazał się wyższy kurs własnej waluty, co wzmacniało popyt. Międzynarodowy Fundusz Walutowy na początku roku ogłosił, że Chiny nie manipulują kursem waluty. Była to zapowiedź do uznania juana za walutę oficjalną. Import Chin w pierwszym półroczu obniżył się o szesnaście procent, Chińczycy skarżą się też na słabnący eksport. Władze Chin prognozują, że w tym roku ich wzrost gospodarczy osiągnie siedem procent. W ciągu ostatnich 25 lat było to 10%. W Chinach ceny spadają o 5% w skali roku, wyroby wyprodukowane w Chinach tanieją jest to wyzwanie dla konkurentów z zagranicy.
„W Chinach ceny spadają o 5% w skali roku” to jeszcze mają z czego spadać. Wiadomo, że z Chin pochodzą najtańsze artykuły na świecie 😉